Dzień Matki
-„Kim chciałaś zostać jak byłaś mała?” zapytała mnie kiedyś moja córka Monika.
-„Ekspedientką- taką panią, która sprzedaje w sklepie”- odpowiedziałam (jak mnie dorośli pytali, ten zawód wydawał mi się wtedy atrakcyjny ku ich niezadowoleniu).
-„A to nie chciałaś być Mamą?”- takim pytaniem skomentowała Monika moją odpowiedź, a mnie to bardzo wtedy ruszyło.
Bo to jest właśnie to, czym się zajmuję na co dzień. Monika widzi mnie jako jej mamę, mamę jej siostrzyczek, a także mamę całej chmary dzieci, które zwracają się do mnie „mama”. Nie było tak od początku. Gdy ktoś zasugerował dzieciom, które najpierw zamieszkały w ośrodku, że mają mnie nazywać „mami”, wydawało mi się to dziwne. Nie chciałam. Po pierwsze czułam się za młoda, by ok. 10-letnie dzieci tak mnie nazywały. Po drugie wiedziałam, że te dzieci w większości przypadków nie są sierotami, mają swoje matki. Do tej pory ciężko mi zrozumieć obojętność tych matek- wydaje się, jakby w ogóle się nie przejmowały swoimi dziećmi. Dlatego na ich standardy, byłam całkiem dobrą mamą. Z biegiem czasu, widziałam, że mają problem ze zwracaniem się do mnie. Po imieniu jakoś nie wypada, a więc jak? Gdy mówiły o mnie, określały mnie mianem „nasza matka”. W końcu powiedziałam, by mówiły do mnie „Mama”, a to przyszło im z niewiarygodną łatwością. Dojrzałam do bycia mamą i obecnie tak też się czuję- choć oczywiście i naturalnie czuję dużą różnicę w relacji z moimi biologicznymi dziećmi, a tymi z Barkotu. Nie mniej jednak- jak to relacje- jedne nie przekreślają drugich.
Wiem też, że mój obecny zawód „Mama” to najbardziej wymagający, ale też najlepszy zawód na świecie.
Wszystkiego najlepszego wszystkim Mamom!
Naszą misją jest kompleksowa pomoc dzieciom ulicy w Etiopii w Afryce.
