Sytuacje rodzinne
W tym tygodniu znów odwiedzaliśmy rodziny przychodzących do ośrodka chłopców. Różne sytuacje już widziałam. Czasem jest tak, że chcę od razu pomóc… np. samotnym matkom, które starają się jak mogą, żeby tylko coś zarobić dla swoich dzieci, ale jest im ciężko, bo mąż ich zostawił i nie mają żadnego wsparcia. Bywa i tak, że tylko robię się nerwowa. W tym tygodniu byliśmy u trzech rodzin niezapowiedzianie. Jeśli o godzinie 10 rano zastajemy rodziców w domu, którzy nic nie robią albo ojca, który wyleguje się w łóżku- to naprawdę zniechęca. Rzecz w tym, że ich dzieci, codziennie rano idą na ulicę żebrać, by mieć co jeść, nie chodzą do szkoły… Jaka przyszłość więc ich czeka? Taka sama jak ich rodziców albo i gorsza? Prawdopodobnie i oni nie mieli łatwego życia i przede wszystkim dobrego przykładu. Dlatego z myślą o dzieciach, pomagamy jak możemy. Stawiamy warunki, uczymy, dajemy to, co niezbędne i wysyłamy do szkoły. Niech Pan Bóg ma ich wszystkich w opiece!

Naszą misją jest kompleksowa pomoc dzieciom ulicy w Etiopii w Afryce.
