Zainspirowana Combonim
Dziś wspomnienie św. Daniela Comboniego- jednego z najbardziej wpływowych świętych w moim życiu. Bo to Kombonianie i również jego postać mnie zainspirowała do wyjazdu na misję. A gdybym nie wyjechała… No cóż… Ciężko gdybać, bo moje całe dorosłe życie potoczyło się według misji.
Comboni był niezwykle zawzięty, pewny swoich idei, zarażał swoim zapałem misyjnym wszystkich wokół. Co jeszcze w nim uwielbiam to brak podziałów- podkreślał, że misja nie może być włoska, czy hiszpańska czy inna, ale powszechna. Brał ze sobą na misje osoby zakonne z różnych zgromadzeń, księży i osoby świeckie. Jakże dzisiaj potrzeba nam takiej jedności! Żył wiarą, ewangelizował, kochał i pomagał – m.in. walczył z niewolnictwem.
Żył latach 1831- 1881. Dziś wypada kolejna rocznica jego śmierci, ale to właściwie dzień celebracji, a nie opłakiwania, bo stało się tak jak św. Daniel Comboni mówił na łożu śmierci:
„Miejcie odwagę; miejcie odwagę w tej trudnej godzinie, a tym bardziej w przyszłości. Nie ustępujcie, nigdy się nie poddawajcie. Stawcie czoła bez lęku każdej nadchodzącej burzy. Nie lękajcie się. Ja umieram, ale moje dzieło przetrwa”
Naszą misją jest kompleksowa pomoc dzieciom ulicy w Etiopii w Afryce.
