Chłopak z ulicy – historia Tarekegna
Nasz Tarekegn był jednym z najtrudniejszych naszych podopiecznych. Przed przyjęciem do ośrodka żył na ulicy. Ma co prawda dwoje rodziców i siedmioro rodzeństwa. Jeden z jego starszych braci również był na ulicy. Inni zaś żyli normalnie. Tarekegn wciągnął się po prostu w złe towarzystwo. Jego rodzina nie poświęcała mu zbytniej uwagi. Mógł być w domu, ale nie chciał. Żebrał, spał na werandach z kolegami z ulicy, korzystał z wszelakich dostępnych używek.
Prawie 3 lata temu zaczął przychodzić do ośrodka. Był jednym z pierwszych przyjętych dzieci. Spędził w ośrodku około rok. Sprawiał nam niemałe problemy. Kilka razy zdarzyło mu się uciekać i wracać na ulicę. Dostawał od nas kilka ostatnich szans. W końcu on sam poprosił, by wrócić do domu. Bałam się, że długo tam nie zostanie i na zawsze wróci na ulicę. Nie przestaliśmy go wspierać. Tarekegn od początku miał swojego darczyńcę w ramach adopcji na odległość. Choć również po jego powrocie do domu zdarzały mu się wpadki, nieobecności w szkole i inne skargi, to chłopiec kontynuował szkołę. I tak jest to dziś. Zaczynając od zera, teraz jest już w czwartej klasie. Wielokrotnie wątpiłam, ale wciąż w niego wierzyłam. I nadal wierzę, że Tarekegn będzie miał dobre życie.
Naszą misją jest kompleksowa pomoc dzieciom ulicy w Etiopii w Afryce.
